Bielizna jako manifest
Choć bielizna to w powszechnej opinii najbardziej intymna część naszej garderoby, coraz częściej wykorzystujemy ją dla podkreślenia własnego ja, a nawet eksponujemy ją publicznie. Męskie bokserki ozdabiane są wizerunkami bohaterów kreskówek, a nawet słynnych polityków czy sportowców. Kobiece majteczki natomiast coraz częściej stanowią pole do ekspozycji wszelkiego rodzaju haseł z podtekstem seksualnym, bądź o charakterze proekologicznym, lub politycznej deklaracji. Nikogo już nie dziwią dziś dwuznaczne strzałki prowadzące między uda, albo z drugiej strony hasła w rodzaju "nie dotykać, bo ugryzie". W czasach, kiedy seksualność stała się najlepszym środkiem marketingowym, nawet jednostki wykorzystują swoją bieliznę do prezentacji swojej osoby, niezależnie od tego, czy dotyczy to manifestacji wobec ogółu społeczeństwa, czy też jest to dodatek przeznaczony dla oczu tej jednej, jedynej osoby. Coraz częściej zdarzają się też zaplanowane wcześniej "wypadki", w rodzaju wyślizgnięcia się piersi ze stanika, czy też ukazania przezroczystych majteczek przed obiektywami aparatów fotograficznych.
